Pierogarnia na Bednarskiej, Warszawa, Ul Bednarska 28/30,
www.pierogarnianabednarskiej.pl
Menu swojskie, spisane na deszczułce. Skrupulant powie: na sklejce. Głównie pierogi, ale nie tylko. Na początek czytamy: Lepsze pierogi robią tylko nasze Babcie! No tak, Babcie. Nasze Mamy, a już Żony pierogów nie robią. Zbyt pracochłonne. Nie pasują do współczesnego, szybkiego tempa życia. A, że Babcia często daleko, na pierogi najlepiej udać się do Pierogarni na Bednarskiej. Wydają ich tam dziennie ponad 1200 sztuk. Mają więc praktykę. Stąd umieją je robić.
Lokal schludny. Samoobsługa. Więc miejsce, gdzie można wpaść, gdy czas goni.
Nie sposób nie skosztować ruskich. Okraszonych skwareczkami, polanych tłuszczykiem. Dla niektórych osób mogą być lekko tuczące, jednak te w Pierogarni na Bednarskiej są dowodem measterii Kucharza. Kompozycja smakowa wynikająca w główniej mierze z połączenia twarogu, ziemniaków, podsmażonej cebulki i pieprzu budzi zachwyt. Spróbujcie sami. Dobre są też te z mięsem. Jest ich kilka rodzajów. A jeśli wpadniemy na deser, czekają klasyczne pierogi z serem, na słodko. Mogą też być z owocami.
Na Bednarskie pierogi można popijać podpiwkiem lub kwasem chlebowym. Chociaż ja wolę do pierogów herbatę. Szkoda tylko, że pierogi na Bednarskiej są robione z ciasta ze zwykłej mąki. Gdyby były z semoliny, mogły by być równie smaczne i odpowiednie, także dla osób ze skłonnością do tycia.
„Z”