[glow=green]Literatura kulinarna.
Czasami człowieka dopada chęć, ale ani jedzenia, ani gotowania, ani nawet kupowania, tylko właśnie czytania o jedzeniu. Literatura i jedzenie? Otwieram nowy rozdział poszukiwań... Pierwszy na liście niech będzie....
Nie kto inny, jak tylko mistrz prostoty i dobrego smaku. Panie i Panowie: Kubuś Puchatek.
Poniżej historyjka, zawiera ona w sobieWielką Przestrogę dla tych, którym wydaje się, że zawsze zawartość słoika zgadza się z etykietą,
" -Więc miód - rzekł do siebie Prosiaczek z głębokim namysłem i z miną, jakby to już było zupełnie postanowione - Ja będę kopał dół a ty pójdziesz po miód.
-Doskonale - zgodził się Puchatek i poszedł.
Gdy tylko przydreptał do domu, poszedł do spiżarni, wlazł na krzesło i zdjął z górnej półki duży garnek miodu. Na garnku było napisane MJUT, lecz Puchatek jedynie dla upewnienia się zdjął z wierzchu papierek, którym garnek był owiązany, i zajrzał do środka. Rzeczywiście wyglądało to jak miód.
-Nigdy nic nie wiadomo - powiedział Puchatek - Pamiętam, że mój wujcio, mówił kiedyś, że widział ser zupełnie tego samego koloru.
Więc wsadził jezyk do środka i liznął porządnie.
-Tak- powiedział - to miód. To rzecz zupełnie pewna. I to miód, powiedziałbym, aż do samego dna. Chyba, oczywiście - dodał - żeby kto wsadził ser do środka, po prostu przez figle. Więc może zrobiłbym lepiej, gdybym zajrzał głębiej... tak tylko, na wszelki wypadek... na wypadek gdyby Słonie nie lubiły sera... tak jak na przykład ja...Aaaa! - westchnął Puchatek z rozkoszą. - Miałem rację. Jest to miód aż do samego dna."[/glow]