logowanie

przypomnij hasło | zarejestruj się

Następczyni Skłodowskiej

Czy stres może być przyczyną otyłości? Prof. Zofia Żukowska i jej zespół z Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie udowodnili, że tak. Dokonali odkrycia, które może zmienić życie milionów ludzi na całym świecie.

Pani profesor uwielbia taniec i kolor czerwony. Płacze, kiedy ogląda film „Przebudzenie”, słucha piosenki Toma Waitsa „My Piano Has Been Drinkin’ Not Me” popijając na tarasie dobre wino. Ma wszystkie nagrania Młynarskiego i Kabaretu Starszych Panów. To ostatnie łatwo zrozumieć, ponieważ na lotnisku JFK w Nowym Jorku wylądowała w 1980 r. z 10 dolarami w kieszeni jako świeżo upieczona pani doktor nauk medycznych i asystentka w Klinice Chorób Wewnętrznych stołecznej Akademii Medycznej.

W kieszeni miała też telegram od profesora Irvina Kopina, którego poznała w 1979 r. na zjeździe naukowym w Smolenicach pod Bratysławą. Kiedy mu opowiedziała, na jaki temat pisała pracę doktorską, odpowiedział: – Twoje miejsce jest w Ameryce. Pojedziesz ze mną? – Pojadę – odpowiedziała bez namysłu. I zaczęła się starać o paszport. Warunkiem otrzymania go było zostawienie rodziny „w zastaw”. I tak rozpoczęła rozdział życia zatytułowany „Ameryka”, który miał ją doprowadzić do zaszczytów, epokowego odkrycia oraz tego, że nie tylko w Polsce mówi się o niej jako o następczyni Marii Skłodowskiej-Curie i murowanej kandydatce do Nobla za parę lat.

W zimnej wodzie

A rodzinę sprowadziła do Stanów po roku. Potem zaczęła ściągać współpracowników. – Nie sądziłam, że mnie wybierze – mówi dr Joanna Kitlińska, biolog molekularny. – Ale zanim zdążyłam o tym pomyśleć, już ustalałyśmy termin mojego rozpoczęcia pracy w jej zespole. Wkrótce dr Kitlińska dołączyła do Stephena Bakera, chirurga plastycznego, i doktorantki Lydii Kuo, by pod dowództwem prof. Żukowskiej „tuczyć myszy wysokokaloryczną dietą i stresem, a odchudzać je blokowaniem neuropeptydu Y”.

Prof. Bożenna Wocial z Akademii Medycznej w Warszawie, niegdyś promotorka pracy doktorskiej Zofii Żukowskiej, tak mówi o swojej doktorantce: – Mamy bardzo podobne usposobienia – obie kochamy życie i umiemy cieszyć się małymi sprawami. Zosia od początku konsekwentnie dążyła do celu. 20 lat temu po raz pierwszy postanowiła zbadać wpływ neuropeptydów na stres. Zawsze była świetnym naukowcem, ale nigdy nie zapominała w swoich badaniach o człowieku i pacjencie. Myśli kompleksowo i zawsze „stoi blisko łóżka”. Przecież otyłość jest chorobą cywilizacyjną.

Prof. Andrzej Trzebski, którego prof. Żukowska nazywa jednym z najwybitniejszych polskich fizjologów, twierdzi, że już jako 20-letnia studentka medycyny wyróżniała się w nieformalnej grupie młodych naukowców. Odznaczała się szczególną umiejętnością, którą nazywa myśleniem fizjologicznym – umie myśleć całościowo. Jest przy tym pracowita i wytrwała.

Chociaż wpływem stresu na nadwagę zajmowało się wielu naukowców na świecie, tylko prof. Żukowskiej udało się odkryć, kiedy i dlaczego stres tuczy. Najpierw z pomocą studenta Edwarda Lee (obecnie na studiach doktoranckich w San Francisco) zorganizowała dla myszy salę stresu, gdzie przez godzinę musiały moczyć łapy w zimnej wodzie. Następnie były wrzucane do klatek z innymi myszami o bardzo wysokim stopniu agresji. Zgodnie z założeniem zwierzęta zaczęły tyć. Przyszła pora na bloker neuropeptydu Y. Gryzonie zaczęły chudnąć. Potem okazało się, że zastrzykiem z neuropeptydu Y można produkować w ich ciałach tłuszcz w dowolnie wybranym miejscu (co za alternatywa dla operacji plastycznych!). W lipcu 2007 dowiedziono, że bloker tego białka stresu podany szczupłej myszy zapobiega jej tyciu. Nawet jeśli karmiona jest smalcem z cukrem!

Z Lublina

I pomyśleć, że taka genialna uczona przyszła na świat dzięki ogłoszeniu, a lekarką została przez czysty przypadek. Jej mama była wilnianką, którą los rzucił do Lublina. Sama w obcym mieście dała ogłoszenie do gazety, że szuka męża.

Zgłosiło się trzech kandydatów, wśród nich polski inżynier z Wilna. – I jak nie wierzyć w przeznaczenie? – pyta pani profesor. – Dewizą ojca było: nie wiesz, co się może zdarzyć jutro, żyj dniem dzisiejszym. Tej maksymie jest do dziś wierna. Po wojnie Żukowscy znaleźli się w Pruszkowie. Zosia jeszcze w klasie maturalnej nie bardzo wiedziała, co będzie robić dalej. O wyborze studiów zdecydowała wizyta u lekarza w Milanówku, który – nim stwierdził u niej ostrą anginę – pobrał wymaz z gardła i obejrzał go pod mikroskopem. – Będę lekarzem, podjęła decyzję, kiedy i ona spojrzała przez okular, a po kilku miesiącach sławne dziś nazwisko pojawiło się w pierwszej dziesiątce na liście przyjętych na wydział lekarski. W 1968 r., po czwartym roku studiów, Zofia pojechała na praktyki do Rzymu na Universitá Cattolica. Nie znała włoskiego. Stała więc bezradnie na korytarzu i czekała na pomoc od Boga. I wtedy wyrósł przed nią piękny Włoch. – Nie znasz miasta? – zapytał niezłą angielszczyzną. – Więc zamiast tu stać, idź w Rzym! – A pójdziesz ze mną? – nie straciła rezonu. Poszedł. Nazywał się Michele. Połączyła ich wielka, prawdziwa miłość.

Wiele szczęścia

Nawet kiedy wyszła za mąż, telefonowali do siebie regularnie. Ponownie spotkali się po 20 latach w Ameryce. Niestety, oboje nie byli wolni. Po rozwodzie z pierwszym mężem (1997 r.) Zofia zadzwoniła do szpitala, w którym pracował Michele. Usłyszała od sekretarki: „Niestety, tydzień temu zmarł na atak serca”. Przez trzy lata oddawała się pracy naukowej, spotkaniom z przyjaciółmi i wizytom w miejscowym klubie żeglarskim. Właśnie tam w roku 2000 poznała Johna, swojego obecnego męża. John jest informatykiem i zapalonym kucharzem. Ma również tę zaletę, że potrafi rozmawiać i słuchać swojej gadatliwej polskiej żony. Prof. Żukowska nareszcie nie musi stać przy garnkach, może spotykać się z przyjaciółmi lub siedzieć na werandzie, popijając wino w towarzystwie małżonka.

Razem z nią i Johnem mieszkają Ania i Wojtek, dwójka jej dzieci oraz jedynaczka Johna – Nia. Dwa psy dopełniają tego obrazu. Jest szczęśliwa. Lada moment jej odkrycie zostanie opatentowane, są już pierwsze oferty firm farmaceutycznych zainteresowanych dalszymi badaniami i produkcją blokerów.

„Jakim jednym słowem mogłaby się pani profesor określić?” „Uśmiechnięta” – odpowiedziała na pytanie do kwestionariusza będącego uzupełnieniem jej oficjalnego biogramu, który umieszczono na stronie Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie. Tylko kiedy mówi o pracy, jest bardzo poważna. Odkrycie zależności między stresem a tyciem jest dziełem życia tej jednej z największych gwiazd światowej fizjologii. Mówi, że jej marzeniem jest osiągnięcie spokoju i harmonii.

– Ale nie do końca – zastrzega ze śmiechem – bo całkowity spokój i harmonia to śmierć. Chcę zostawić po sobie coś, co powie moim następcom, że była taka osoba, która potraktowała stres poważnie. Dlatego stworzyła na Uniwersytecie Georgetown centrum badań nad stresem.

Kiedy powstanie przy nim klinika, na jej ścianie zostanie wmurowana tablica. Oprócz nazwiska założycielki będą jeszcze trzy nazwiska: prof. Andrzeja Trzebskiego, który Zofię Żukowską nauczył fizjologii, prof. Bożenny Wocial, która uświadomiła jej, że stres to poważna choroba, i prof. Irvina Kopina, który pokazał jej, jak ważną funkcję pełni układ nerwowy człowieka.

– To im zawdzięczam, że jestem tu, gdzie jestem. Jeśli doświadczenia na małpach i ludziach potwierdzą wyniki badań na myszach, a bloker neuropeptydu Y zacznie być produkowany na skalę przemysłową, problem otyłości dręczący większość nowoczesnych społeczeństw wprawdzie nie zniknie, ale znacznie się zmniejszy.

Źródło: www.kurierlubelski.pl