logowanie

przypomnij hasło | zarejestruj się

Kolonie dla grubasów

Bezwzględny zakaz spożywania słodyczy, picia wody gazowanej i słodzonych napojów. W zamian są ćwiczenia wyszczuplające, fitness i długie spacery — taką ofertę proponuje coraz więcej organizatorów kolonii. Na obozy dla grubasów mogą jeździć już 7-latki.

Pani Janina Szulczewska otyłością dzieci zajmuje się od kilkudziesięciu lat. Od 9 prowadzi ośrodek w Sulejowie-Polance (powiat piotrkowski), w którym przygotowuje odchudzające kolonie i obozy. Co się zmieniło przez te kilka lat? — Przyjeżdżają coraz młodsze dzieci, a niektórzy uczestnicy mają nawet po 30 kilogramów nadwagi — tłumaczy Janina Szulczewska, organizatorka „Wakacji z odchudzaniem”.

W trakcie 18-dniowego turnusu dzieci mają szansę stracić od 2,5 do nawet 7 kilogramów.

— Maluchy często się skarżą, że wcale nie chciały przyjeżdżać, że to rodzice je wysłali — mówi Szulczewska i zaraz dodaje: — Na obozie trzeba trochę silnej woli, bo przecież jest rygor. Zasady są proste: dużo ruchu, mało słodyczy.

Ośrodki, które proponują podobne wakacje dla dzieci wyrastają jak grzyby po deszczu. Odchudzające kolonie w Szczecinie, Szczawnicy, na Mazurach... W ofertach można przebierać. Skąd ta tendencja? Czy to moda? — Nie, my po prostu z otyłością mamy coraz większe problemy — mówi Agnieszka Misztal, która jest dietetykiem w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym przy ul. Chodźki w Lublinie.

Co nas gubi? Zdaniem Agnieszki Misztal „zabójcze” są przede wszystkim słodycze. — Jak widzę, że dzieci jedzą batony, chipsy, hamburgery, to przeżywam prawdziwy dramat — mówi nasza rozmówczyni. – Zresztą, w domach już się w ogóle nie gotuje. Nikt nie uczy dzieci zdrowego żywienia. Jakie będą tego efekty?

— Śmiejemy się z otyłości Amerykanów, Anglików, Niemców. Nie ma się co śmiać, za 10 lat będziemy wyglądać tak samo — kwituje Agnieszka Misztal.

STATYSTYKA

W Lublinie nie ma danych na temat otyłości dzieci, są natomiast nowatorskie badania przeprowadzone na grupie dorosłych mieszkańców naszego województwa. Wyniki uzyskane przez Katedrę Medycyny Rodzinnej, która robiła je na zlecenie Ministerstwa Zdrowia, są szokujące.
Prawie 30 procent osób, z 4 tysięcy przebadanych, cierpi na otyłość. W tym 38 proc. stanowią kobiety na wsi i 20 proc. mężczyźni. Natomiast w mieście otyłość dotyka 26 proc. mężczyzn i 33,5 proc. kobiet. Liczba osób, które mają kłopoty z nadwagą, stale rośnie, a osoby, które już wcześniej miały kłopoty ze zbędnymi kilogramami, przytyły jeszcze bardziej.

Żródło: www.kurierlubelski.pl