logowanie

przypomnij hasło | zarejestruj się

Jak jeść zdrowo i nie dać się zwariować?

Urszula Jakubowska

Badania dotyczące co w naszej diecie jest zdrowe, a co nie, przynoszą często sprzeczne wyniki. Dlaczego tak sie dzieje i co wiadomo na pewno?

„Losy narodów zależą od ich sposobu odżywiania się” - pisał francuski prawnik i smakosz Anthelme Brillat-Savarin, autor klasycznej „Fizjologii smaku”.

Narody narodami, ale my staramy się o siebie dbać. Pamiętamy o piciu wody (niegazowanej), kwasach omega-3, szkodliwym działaniu izomerów trans i nieprzejadaniu się węglowodanami.

Czytamy najnowsze doniesienia o tym, co należy, a czego nie należy jeść, gotować, smażyć, podgrzewać. I tu zaczynają się kłopoty. Bo kto i na jakiej podstawie obliczył, że owoce trzeba jeść pięć razy dziennie? I czy można wliczać w to sok albo jogurt z wiśniami? A węglowodany?

Mówi się, że są niezdrowe, a z drugiej strony okazuje się, że dieta uboga w węglowodany ogranicza dopływ energii do serca i może prowadzić do zaburzeń w jego pracy. Czego więc mamy się trzymać, by zdrowo żyć?

To samo pytanie postawiła niedawno naukowcom Światowa Organizacja Zdrowia. Eksperci od żywienia zebrali się w tej sprawie na specjalnym panelu. Do jakich doszli wniosków? Niezbyt odkrywczych: że jedzenie za tłusto i słono zwiększa ryzyko chorób serca, a warzywa, owoce i tłuste ryby w diecie zmniejszą je. I że kobiety po pięćdziesiątce, jeśli chcą uniknąć osteoporozy, powinny bezwzględnie zwiększyć spożycie wapnia i witaminy D.

Przy okazji okazało się, że większość badań, w których sprawdza się, jak wybrany składnik diety wpływa na nasze zdrowie, jest niewiarygodna. Dlaczego? Ze względu na sposób przeprowadzania testów. Najmniej wiarygodne są takie, gdy badacze biorą pod lupę jeden składnik wyabstrahowany z diety, na przykład cynk. Sprawdzają, jak wpływa na komórki naszego organizmu i na przemianę materii.

Pani 03/2007